Shoper vs WooCommerce w 2025 roku – co wybrać?

No to co, robimy internet? !

Weź swój marketing na wyższy poziom — zróbmy to mądrze, kreatywnie i po Twojemu. Działamy w oparciu o dane, ale bez sztywnego gadania. Stwórzmy razem coś naprawdę fajnego!

Shoper vs WooCommerce w 2025 roku – co wybrać?

(i dlaczego to wcale nie takie proste, jak mówią w reklamach)

Temat sklepów internetowych wraca dzisiaj jak bumerang. Siedzisz z kumplem przy grillu, on nagle rzuca:
— „Ty, myślałem, żeby otworzyć sklep w internecie. Z Chin można tanio zamówić…”
I się zaczyna. Bo dziś każdy by chciał robić e-commerce, najlepiej bez wychodzenia z piżamy, za to z kontem w banku puchnącym od przelewów.

Ale zanim te przelewy w ogóle ruszą, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie stare jak świat (internetowy):

Na czym to wszystko postawić?

I tutaj najczęściej przewijają się dwie opcje: Shoper i WooCommerce. Okej, są jeszcze Presta, Shopify, Magento, ale zostawmy to na potem. Dzisiaj lecimy z tymi dwoma, bo i tak w Polsce to najpopularniejszy dylemat.

Shoper – szybki start, ale czy to naprawdę takie kolorowe?

Na papierze Shoper wygląda jak złoto.
Zakładasz konto.
Wybierasz szablon.
Podpinasz domenę.
Dodajesz produkty.

Gotowe? W teorii tak. W praktyce… no nie do końca.

Wszystko w pakiecie, ale za wszystko dopłacasz

Shoper to typowy „gotowiec”. Masz wszystko w pakiecie – hosting, certyfikat SSL, automatyczne aktualizacje, kopie bezpieczeństwa. Jak Ci padnie sklep, to ich problem, nie Twój. Możesz spokojnie spać, bo support odbierze w nocy i pewnie naprawi. Brzmi cudownie, prawda?

No to teraz kubeł zimnej wody.

Funkcje są mocno ograniczone.
Chcesz coś customowego? Typu osobne ceny dla różnych grup klientów, złożone warianty produktu, nietypowe kombinacje filtrów? Z reguły odbijesz się od ściany. Owszem, Shoper ma swój marketplace z dodatkami – tylko że za 90% z nich płacisz ekstra. A wcale nie są tanie.

Design? To dopiero przygoda

Możesz oczywiście zmieniać kolory, fonty, układ w menu. Ale jak Ci się zamarzy bardziej szalony layout albo UX dostosowany do Twojej grupy klientów, to czeka Cię dłubanie w szablonie Shopera i modlitwy, żeby aktualizacja tego nie uwaliła.

Atrybuty i warianty produktów

Tutaj powiem wprost: to jest męka pańska. Shoper radzi sobie dobrze, dopóki masz standardowy produkt typu koszulka: rozmiar i kolor. Ale jak spróbujesz zrobić zestawienia z wieloma poziomami wariantów czy dodatkowe parametry, to często kończy się to frustracją i kilkoma mailami do supportu.

Płacisz, płacisz, płacisz

Chcesz faktury proforma? Moduł.
Chcesz automatyczne fakturowanie? Moduł.
Chcesz paczkomaty? Moduł.
Chcesz integrację z Baselinkerem? Moduł.
I tak w kółko. W efekcie płacisz abonament, a potem jeszcze za każdy bajer.

WooCommerce – wolność totalna i trochę chaosu (ale da się to ogarnąć)

No to teraz WooCommerce, czyli król open source wśród sklepów internetowych.
To wtyczka do WordPressa, więc jak masz stronę firmową na WP, to możesz w 3 kliknięcia zrobić z niej sklep.

Ale prawdziwa magia Woo zaczyna się później.

Możesz zrobić dosłownie wszystko

Chcesz 5 walut, które same się przeliczają po kursie NBP? Nie ma sprawy.
Chcesz automatyczne zestawy produktów typu „kup X, a Y dostaniesz za pół ceny”? Proszę bardzo.
Chcesz integrację z Allegro, Amazonem, kurierami, fakturownią, CRM-em, Google Merchant i newsletterem MailerLite jednocześnie? Żaden problem.

Design bez granic

W WooCommerce możesz postawić sklep, który wygląda dokładnie tak, jak sobie wymarzysz. Masz setki motywów, do tego możesz wynająć frontendowca, który skroi Ci layout pod brand.

Atrybuty, warianty, konfiguratory

WooCommerce daje pełną elastyczność. Możesz mieć nawet kalkulator cen w locie (np. dla mebli na wymiar), konfiguratory 3D, cokolwiek sobie wymyślisz.

Automatyzacje i bezpieczeństwo? Da się to ogarnąć

Tu wiele osób się boi. Ale serio – to nie jest już 2012 rok, gdzie wszystko trzeba było robić ręcznie.

Ja robię WooCommerce w Graf-Net z palcem w jednej ręce – automatyczne backupy, staging na testy, aktualizacje wtyczek przez ManageWP albo Updraft, firewall, dodatkowe reguły bezpieczeństwa i sklep chodzi jak złoto. Nie musisz wcale spać z laptopem przy poduszce.

Jak to wygląda od strony kosztów w 2025 roku?

I tu dochodzimy do sedna.

Shoper to klasyczny abonament. Płacisz co miesiąc np. 199 zł i masz wszystko w pakiecie (a raczej w podstawowym pakiecie). Do tego często dokładane są opłaty za wtyczki. Koszty rosną, ale w zamian masz wsparcie i nic Cię technicznie nie interesuje.

WooCommerce jest „za darmo”, ale:

  • Hosting: min. 20–30 zł miesięcznie za coś sensownego (a nie hosting współdzielony za dychę).
  • Płatne wtyczki (np. Yoast SEO Premium, WP All Import, Subscriptions).
  • Czasami koszt developera, jak chcesz coś naprawdę pod siebie.

Za to w długiej perspektywie wychodzi to często taniej niż Shoper, zwłaszcza przy większych sklepach. I nie jesteś w żadnym klatce – zmieniasz hosting kiedy chcesz, przenosisz domeny, zmieniasz programistę. Pełna kontrola.

Czyli co bym wybrał?

Gdybym miał robić sklep dla znajomego, który boi się wtyczek i FTP jak diabeł święconej wody, chciałby sprzedawać 5 produktów i nie zawracać sobie głowy – wsadziłbym go w Shopera. Niech płaci abonament, ma support, a jak coś się wysypie to dzwoni na infolinię.

Ale dla siebie, dla klienta, dla biznesu który ma rosnąć i skalować się na kolejne kanały – tylko WooCommerce. Bo wiem, że tam mogę włączyć automaty, fakturowania, retargetingi, zestawy, integracje z hurtowniami. I wiem, że jak wymyślę sobie nowy wygląd za rok, to go wdrożę w tydzień, a nie będę się prosił w Shoperze.

Podsumowanie dla leniwych (albo dla tych co scrollują tylko nagłówki)

Shoper – szybki start, hosting w cenie, pomocny support, ale mało elastyczny i wszystko „nietypowe” kosztuje.

WooCommerce – totalna wolność, automatyzacje, dowolny design i funkcje, tylko trzeba mieć kogoś kumatego (albo samemu ogarniać).

Zróbmy Ci internetowe „dzień dobry”

Dobrze, że tu jesteś – to dla Ciebie robimy internetowe „dzień dobry”. Ten wpis to część większej całości, więc jeśli Ci się podobało, wróć po więcej. Nowe treści pojawiają się regularnie – bez zadęcia, za to z pomysłem. Do przeczytania!